Nerwica lękowa i depresja

Odpowiedz


To pytanie służy do uniemożliwienia automatycznego wysyłania formularza przez boty spamujące.

BBCode jest wyłączony
Uśmieszki są wyłączone
Przegląd wątku
   

Rozszerz widok Przegląd wątku: Nerwica lękowa i depresja

Re: Nerwica lękowa i depresja

Post przez Jabłko » 19 listopada 2013, 22:10

Wiem, że tu i tak już nikt nie wchodzi, ale napiszę troche... Zdiagnozowałem u siebię depresję około 3 lat temu, od tego czasu to się nasila, czuje się bezustannie gorszy, dużo gorszy od innych ludzi... Miewam huśtawki nastrojów, przez godzine czuje się w miare dobrze, a za chwile następuje taki silny atak, że nie mam pojęcia co zrobić... Nieraz jest to ból nie do zniesienia, dlatego nadużywałem przez te 3 lata różne leki, bardzo różne... Sytuacja wygląda tak, że w ciągu dnia jestem może godzine, dwie w dobrym nastroju, reszta jest nudna, szara, beznadziejna, a jeszcze kawałek jest męką psychiczną, kiedy biegam podomu i szukam wśród leków czegoś, czym mógłbym się odurzyć... Ale zazwyczaj nic nie ma... Nie przesypiam nocy, nienawidze się... Wszyscy idą do przodu, zdobywają świat, a ja zdycham jak śmieć... nie podszedłem nawet do matury przez to wszystko i czuje się jak śmieć, czuje się dużo gorszy od innych... Bo ludzie w moim wieku mają matury, już studiują, poznają nowych ludzi na tych studiach, mają już prawa jazdy, dziewczynę... A ja zdycham i byle tylko znaleźć dobry sznur do powieszenia się... O samobójstwie praktycznie myśle codziennie, nieraz fantazjuje przed zaśnięciem jakto by było nażreć się leków, podciąć sobie żyły i odpłynąć tam, gdzie spokoju zaznam... Nie mam przyjaciół, mam tylko paru znajomych którzy raz na pare miesięcy przypomną sobie o mnie, ale nie mają pojęcia o tym, jaki jestem... Że tak cierpię, nawet matka, z którą nadal mieszkam pod jednym dachem. Przez te lata nauczyłem się doskonale maskować, ukrywać uczucia, emocje... Nie potrafie jej ani nikomu innemu o tym powiedzieć, kłamstwo i ukrywanie prawdy stało się dla mnie chlebem powszednim. Chociaż nieraz starałem się dawać jakieś znaki tego, co się dzieje, wolałem, żeby sama się domyśliła, że coś jest nie tak, ale nic z tego... Czuje, że zniszczyłem matce życie, że przez te lata tak nadszarpałem jej nerwy, że przeze mnie umrze 10 lat wcześniej... Że zhańbiłem całą tą rodzine, która i tak jest bardzo nieliczna, bo nie poznałem nigdy nawet swojej ciotki, babci... dziadek mnie nie lubił, od strony ojca nikogo nie znałem, opuścił dom gdy miałem 12-13 lat, zdradzał matke z jakimiś dziwkami z serwisów SMSowych i sextelefonów... W zasadzie nie wiem co mógłbym zrobić, żeby sobie pomóc... Przez te 3 lata myślałem, że to taki głupi wiek, że to trzeba przejść, później już uświadomiłem sobie, że to może być nawet depresja, ale bagatelizowałem to, liczyłem, że to samo zniknie... Aż do dnia dzisiejszego, kiedy jest coraz gorzej...
Jakby to kogoś interesowało to w styczniu mam 20 lat.. Pozdrawiam.

Re: Nerwica lękowa i depresja

Post przez PsychologBMW » 21 października 2013, 11:30

Leczenie nerwicy, depresji, zaburzeń osobowości, psycholog online anonimowo.
http://www.psychologiczny.com.pl

Re: Nerwica lękowa i depresja

Post przez Elbereth » 06 września 2013, 15:47

Witajcie. Mam 15 lat. Nie wiem co się ze mną dzieje. Trafiłam tu dosłownie przez przypadek. Od zawsze myślałam, że moje wachnia nastrojów, napady płaczu i bezsilności to normalne aspekty dojrzewania, że to przejdzie, lecz po tym co czytam na tym forum i różnych innych, zastanawiam się czy nie mam depresji. Boję się powiedzieć rodzicom, bo znowu zaczną pytać. Mam za sobą pare prób samobójczych i samookaleczanie się w celu zwrócenia na siebie uwagi. Ten czas minął rok temu ale ciągle się boję, że może zdarzyć się coś dzięki czemu do tego wrócę. Rodzice nie wiedzieli o próbach samobójczych, nawet teraz boję się im powiedzieć, bo mogę przez to stracić to co najbardziej kocham - harcerstwo. W okresie samokaleczeń stwierdzili, że to wszystko przez to i zabronili mi chodzenia na zbiórki etc. To było najgorsze. Czułam, że wszyscy znajomi, których tam poznałam odwrócą się ode mnie, że ich zraniłam i uraziłam tym, że mnie nie ma. Chciałabym coś z tym zrobić ale nie wiem co. To ciągłe uczucie bezsilności, odrzucenia w społeczeństwie szkolnym mnie dobijają. Mam wrażenie, że zawsze tak będzie, że nic już nie da się zrobić. Co powinnam zrobić ?

Re:

Post przez DrKaczor » 26 sierpnia 2013, 14:26

Bardzo ciekawy temat

Re: Nerwica lękowa i depresja

Post przez Stanczyk » 07 lipca 2013, 16:55

Psychiatria/Psychologia = nieslubna córka Inqwizycji

zapoznajcie sie z opinia ojca psychiatri,tuz przed smiercia powiedzial "..to wszystko bylo wielka omylka"sic

Thomas Szasz podobnie o tej hydrze naszej cywilizacji sie wyrazal,jego jedynym bledem bylo polemizowanie
z tymi ktorzy nigdy sie krytyka nieprzejmowali-tylko profit sie liczy,psychiatrzy.

chorob psychicznych miema,jako takie okresla sie zachowania a tych sie nieleczy
przyklad: dziecko z diagnoza ADHD w Szwecji jest uznawane za normalne dziecko w Itali
a normalne szwedzkie dziecko w itali okreslane jast jako labilne ale tego tez bazowanymi
na heroinie psychofarmakami sie nie "leczy" , zamkniety przymusowo w szpitalu psychiatrycznym ?=
=wiezien sumienia,T.Szasz okreslil to jasno "szpitale psychiatryczne to wiezienia " dla niewinnych ludzi
a jaki jest ciag dalszy wiezniow mlodziezowego "szpitala" psychiatrycznego w Stargardzie Szczecinskim ???

Re: Nerwica lękowa i depresja

Post przez bogdan » 03 lutego 2013, 20:37

witam was. po przeczytaniu waszych problemow stwierdziłem ze tez mam depresje. częste huśtawki nastroju , lęk przed obcymi osobami dzieki bogu mam prace taka ze pracuje tylko z dwoma osobami. najbardziej sie boje ze mojej zonie nie starczy cierpliwosci i oddejdzie z moim synkiem. jestem agresywnyi szybko sie denerwuje czasami zona mowi ze az siny jestem. potrafi mnie wyprowadzic mala drobnostka , mowi mi ze mam pojsc do lekarza i nawet chcem ale to tylko chwilowo bo mysle co ja mam mu powiedziec: ze wychowałem sie w patologicznej rodzinnie ze odkad pamieciom siegam byly same awantury ze bardzo przezylem strate dwoch braci pewnie tak ale nie potrafie . czesto sam sie doluje trzyma mnie mysl o synku. jest jeszcze maly a ja pomalu daje mu do przezycia to co ja mialem w dziecinstwie z tym ze nie pije alkocholu . dlaczego pisze bo widze ze na forum sa osoby o podobnych problemach w koncu moze ktos mnie zrozumie.

Re: Nerwica lękowa i depresja

Post przez dolena » 02 lutego 2013, 21:05

Witam. Mam 21 lat, odkąd pamiętam zawsze było ze mną... inaczej. Byłam płaczliwa, nie chciało mi się nic, zamykałam się w łazience na klucz i pytałam Boga co mam robić... Czasem było tak, ze było dobrze, ale to trwało najdłużej kilka dni.. Od jakiś 3 lat jest tragicznie. Ciągły smutek, nic mi sie nie chce, nic mnie nie cieszy, nie akceptuje siebie, moja samoocena sięga dna, brak pewności siebie, i te przeklęte lęki.. przyśpieszone bicie serca, strach... przed wszystkim.. kiedy miałam 15 lat próbowałam się zabić i cięłam się.. prawie przez rok.. mam okropne blizny na rękach.. a te lęki?? Wystarczy że napisze smsa do kogoś a on nie odpisze albo odpisze jakoś dziwnie przejmuje się co znów zrobiłam źle.. chodziłam po lekarzach bo czasami przez te lęki bolało mnie serce, miałam podejrzenie arytmii. Badania, badania, badania aż w końcu lekarz powiedział ze najlepiej będzie jak zgłosze sie do psychiatry.. bo to ma podłoże psychiczne.. najgorsze jest to że ja nie chce iść do lekarza, boje sie że dowiem sie czegoś strasznego, że bede... czubkiem.. czytałam dużo na internecie, szukałam pomocy w głupich regułkach znalezionych w google, depresja, nerwica.. nie wiem. odważyłam się ostatnio powiedzieć o tym mojemu chłopakowi ale on nie rozumie uważa że na zawołanie może mi to przejść.. mam dość. nie chce mi sie żyć. boje sie o tym komukolwiek powiedzieć że ktoś uzna że wymyślam i przesadzam... że mnie nikt nie zrozumie... czasami rozmawiam sama ze sobą udaje że jest super chociaz na chwile ale potem ta cholerna szara rzeczywistość... stałam sie ostatnio agresywna i zamknięta w sobie.. wszystkiego zapominam, ale nikomu nic nie mówie bo nie chce żeby znali moje słabości. Często wychodze z domu, zakładam słuchawki do uszu i chodze po mieście słuchając muzyki....

Re: Nerwica lękowa i depresja

Post przez Sopelek » 25 stycznia 2013, 11:31

Witajcie,
mam na imię Dorota ale jestem jak ten sopelek. Mam 31 lat i od niedawna doszłam do wniosku ze chyba mam depresje i ze sama nie dam rady wiec w naszej malej mieścinie zaczęłam szukać pomocy na wizyte u dobrego psychiatry czeka sie od 3 do 6 miesiecy. Czytam dużo na ten temat i coraz więcej rozumie a zaczęło się od reklamy Itaki w polskim radiu , reklama była jak dla mnie i o mnie to ciągłe przygnębienie, smutek , mania prześladowcza ze ktoś coś o mnie sobie pomyśli, wieczne niezadowolenie i brak wsparcia niska samoocena i ten stygmat z dzieciństwa ze jestem nikim ciągle to słyszałam , moi rodzice mówili do mnie kiedy byłam nie posłuszna " niedorozwój pierdolony" a pochodzę z normalnej mieszczańskiej rodziny tata, mama, bracia , żadnej patologi dzieci najedzone ubrane. Zawsze u kogoś to było fajniej dzieci innych byly fajniejsze mądrzejsze i wogole to ciagle porownywanie . U nas ojciec wiecznie zdenerwowany i zapracowany typowy tyran a mama meczenica ktora poswiecila wszystko dla niego i dzieci. Dialogu w domu nie było, wspólnej lini wychowawczej u rodzicow tez nie. Tata ciagle oskarzal mame ze zle nas wychowuje a ona sie na nas wyzywała.Winne były dzieci bo są niegrzeczne. Raz mi nawet powiedzieli ze żałują ze mnie maja do końca życia tego nie zapomnie mialam moze 17 lat poraz pierwszy chciałam się powiesić ale nie dałam rady bałam się . Jedno czego tata nigdy nie robił to nie bił ,ale co nawyzywał to jego.Ciagle musze sobie zasłuzyc na ich uwage. Od 6 lat jestem mężatka mam dwóch synów
których wychowuje ,mąż nie jest dla mnie zadnym wsparciem ciagle pracuje , a moja cięzka prace w domu z dziecmi jeden synek 5 lat drugi 3 ma głęboko w ... ważne żeby sobie pobrykać i miec cieply obiad a co ja czuje i myślę to nie ważne.Nie pamietam kiedy ostatnio tak cieplo ze soba rozmawalialismy .Kiedy powiedzialam mu ostatnio ze chyba mam depreche to mnie wysmiał od tamtej pory nie poruszam tematu. Juz jestem wariatka i leniem bo najchetniej bym nic nie robila a tak przeciez nie jest ja nie mam czasu dla siebie. Z wszystkiego musze sie tlumaczyc .Schemat jak u moich rodzicow .
Myslalam zeby odejsc ale nie jestem w stanie zostawic swoich dzieci za bardzo je kocham i to dla nich chce żyć !!!

Re: Nerwica lękowa i depresja

Post przez majka » 21 grudnia 2012, 11:39

Kochani ja żyję z depresją od ponad 12 lat( teraz mam 30), między czasie udało mi sie urodzić dwóch cudownych synów.
Ciąża i okres karmienia piersią przeżyłam bez leków, choć momentami to żyć sie nie chciało.
Karmiłam 1 syna 8 miesięcy, drugiego 6 miesięcy. Udało sie odstawić od piersi i od razu zaczęłam brać moje leki Seronil, który "łagodzi"depreche, nie mam tej paniki w sobie, złości, schiz,lęków, kołatania serca i wielu innych strasznych objaw.
Kiedy tylko czuję że nie dam rady biorę dodatkowo pod język SIGNOPAM(rzadko), mój psychiatra radzi żebym zawsze miała go przy sobie( i ta świadomość że go mam to już pomaga)
Brałam go w bardzo ciężkich chwilach w ciąży( ustalone z moim psychiatrą),
lek uspokaja bardzo, ale nie radzę po nim prowadzić samochodu.
To tyle tak wygląda moje życie, wiem że do konca życia będę brała psychotropy i nie uważam żeby mi szkodziły, zmieniły mnie, po prostu lepiej sie żyje a ja mam dla kogo żyć. Już dużo sie nasłuchałam, że Ci co biorą takie leki to narkomani, bzdura.
Obecnie pracuję w domu, opiekuję i wychowuję moich synów, jest ciężko ale bez dzieci pewnie wogóle bym sie nie śmiała.
Mam zaniżoną (od zawsze) samoocene i wkońcu zdecydowałam sie dodatkowo na psychoterapie, bardzo chciałabym trafić na dobrego lekarza,
zobaczymy.

Życzę Wam abyście trafili na dobrego lekarza, dajcie sobie pomóc.Szukajcie pomocy.
Depresja nieleczona jest chorobą śmiertelną.

Re: Nerwica lękowa i depresja

Post przez Lilo » 30 listopada 2012, 15:15

Witajcie, piszę bo niewiem, co robić.
Od początku liceum męczą mnie ataki lękowe, tzn. serce wali jak oszalałe i myślę, że umieram. Dość długo nie mówiłam nikomu, że coś mi jest i nie szłam do lekarza, a tym bardziej niewiedziałam, co mi jest. Nawet teraz nie jestem do końca pewna, czy to coś poważnego z sercem, czy napady lękowe, ale raczej to drugie. Te napady ograniczyły mój umysł i już teraz mój świat jest całkiem malutki. Byłam raz u psychiatry, dostałam leki, ale po parru dniach zrezygnowałam, bo nie czułam się za dobrze po nich wręcz gorzej i ciągle chciało mi się do toalety. Te leki mnie trochę straszą, boję się, że się od nich uzależnie. Teraz jednak mam problem. Od 3 miesięcy jestem mamą słodkiego chłopca. On jest taki kochany. Udało mi się przetrwać ciążę, ale to też nie było lekkie, bo wciąż się bałam, że coś się stanie. Teraz już jestem bardzo zmęczona i niewiem, co robić, bo nadal karmię piersią. Niewiem czy isc do lekarza. Muszę coś zrobić, bo codzienność mnie przytłacza i cierpi na tym mój synek, a on przecież nie jest niczemu winien. Chcę być dobrą mamą, a nie taką panikującą :(>

Re: Nerwica lękowa i depresja

Post przez Zbyszek » 23 listopada 2012, 12:00

Witam w klubie.
Wszystkie objawy depresji mam od 2005 roku. Wycofuję się już tyle lat. Jednak chyba podświadomie uciekałem w pracę aby zagłuszyć w sobie tą chorobę. Niestety jak nie jesteś w pierwszej linii to Cię nikt nie widzi i stajesz się niepotrzebny. Zostałem zwolniony. Efekt - zapadłem się w swoje problemy, wszystkie ukryte fobie ujawniły się z taką siłą, że nie daję rady. Doszedł jeszcze problem materialny. Bezczynność Zacząłem się leczyć u psychiatry, ale oprócz leków które mają mi pomóc i dadzą sen, nic więcej... Lekarz stwierdził "znajdź sobie pan pracę". Szukam już ponad 6m-cy, bez skutku. Wiek jest zaporą nie do przeskoczenia. Zapuściłem się strasznie, nic mi się nie chce, płaczę wieczorami, rano nie wychodził bym z łóżka, nie golę się, nie robię nic więcej poza tym co muszę. Myślę o ucieczce "samobójstwie" bo po co się dalej męczyć. Mam 55lat i wszystko już przeżyłem. Ten smutny szary świat z poza kolejnymi ograniczeniami,nic nowego już dać mi nie może.

Re: Nerwica lękowa i depresja

Post przez ELKA64 » 22 listopada 2012, 16:35

Witajcie:) Depresja jest ze mną od dziecka o jej istnieniu dowiedziałam sie w 94r.i zaczęto mnie leczyc lekami anty/D.Życie było przeplatane spadkami aktywności ,bezsens życia,unikanie ludzi,zła samoocena.....idp itd... zaczęlam przyglądac się co to jest ta D'' zajęło mi to ok.8lat aby poznać chorobę i jak z nią żyć...Udało się /choć połowicznie/ale wiem kiedy mnie atakuje wtedy nic nie robię na ,,siłe'' poprostu przeczekuję świadomie .Nie zmuszam sie do niczego co w efekcie doprowadziło by mnie do doła''..Mam prawie 50-tkę do D'' zwyrodnienia wszystkich stawów,czekam na operację endoproteza stawu biodrowego..potem kolanowe..kręgosłup do operacji... Nie jest łatwo,nie jest wesoło,nie jest bez cierpienia....Codziennie wstając mysle i mówie na głos..wstałam jak się cieszę..chodzę choć boli... Gdy czuje ze ,,D'' nadchodzi zaczynam miec tzw.telepawke..czuje ze nie wyjde z domu ,nie ugotuje Przemyślam, co dam mężowi na obiad??? albo dzwonie mówią,ze dzisiaj niech sam coś kupi po drodze z pracy cos na co ma ochotę'' juz jeden kłopot z głowy..nastepny ogarnąc mieszkanie...z trudem ale robie tyle ile mogę..Dotrwałam do wieczora-po byle pretekstem kładę sie by juz nie cierpieć i nie popaść w głebsze przygnębienie..zasypiam i tak do nastepnego dnia..który okaże sie jaki bedzie rano....Duzo by pisac -nie chcąc Was zanudzać:) Nie można walczyć z podstepną ,,D'' najlepiej się z nią zaprzyjaźnić by dac z nią radę życ...Pozdrawiam cieplutko

Re: Nerwica lękowa i depresja

Post przez Zef » 19 listopada 2012, 22:05

Sam mam depresje od wielu lat i nie mam w cale zamiaru się leczyć. Czekam aż zrealizuje swoje zamierzenia i myślę, że mogę w spokoju odejść z tego świata. Męczę się tym życiem i czekam z wytęsknieniem na dzień w którym będę wolny. Niestety pewnie będzie to dopiero za około 5-6 lat, ech...
Mam już prawie 40 lat i na "nowe" życie już za późno. Wiele osób twierdzi, że warto żyć, a ja uważam, że wszystko już co miałem zobaczyć to już widziałem i teraz to zwykła strata czasu i zawracanie głowy.
Dlaczego to piszę ? Sam nie wiem, tak od serca mi się pojechało, wszelka dyskusja ze mną nie ma sensu, bo w swoim przekonaniu utwierdzam się już od ponad 20 lat :)

Ale Wam wszystkim życzę powrotu do normalności

Re: Nerwica lękowa i depresja

Post przez kamila19 » 18 listopada 2012, 19:40

Czesc . Calkiem przez przypadek trafilam na wasza strone i bardzo
sie ciesze. Od roku mam problem , rok temu bedac za granica u mamy
po udanej zabawie w restauracji zrobilo mi sie duszno ,
Nie moglam uspokoic oddechu i mialam kolatanie serca .
w szpitalu moj puls to 170 ! Nogi mi dretwiali i czulam jak bym miala odleciec .
myslalam ze doslownie umieram . Moje zycie to ciagle nerwy
Od malego rozbita rodzina i nie przyjmne przejscia . Zawsze umialam sobie
Radzic jednak od tamtej pory cos jest nie tak w 2 szpitalach stwierdzili ze to nerwica
ale czy ja codziennie sie zamartwiam ? Nie mozliwe . Od roku mam napady dusznosci i bez dechy
Moje cisnienie tylko czuje jak skacze a serce strasznie wali i to nagle .boje sie bo nie moge normalnie funkcjonowac. Od roku z 5 razy w tyg pije magnez . I niby to pomaga ale czy naprawde ? Lekarze twierdza ze nie mam sie tym przejmowac . Czasem niechce mi sie zyc ale
Zawsze znajde jakies plusy i przechodzi . Nie mam mysli samobojczych
Lubie sie bawic i wyglupiac nie leze sama w domu nie zamartwiam sie .
Co to moze byc ? Prosze pomozcie . Do psychologa moze sie wybrac ? Bo zadnych tabletek brac nie bede nie czuje sie chora a tymbardziej nie bede niszczyc organizmu psychotropami .

Re: Nerwica lękowa i depresja

Post przez hekate » 28 lutego 2012, 13:48

buffona napisał(a):
> Witam mam na imę Barbara,borykam się z depresją od 2000 roku,od 5 lat nie biorę leków,od
> 5 nie chodzę do lekarza,ale moje życie nie jest proste,i od jakiegoś czasu zaczyna
> się rozpadać a ja to wiem, bo teraz wystarczy małe nic by mnie załamać,mieszkam
> za granicą z rodziną,(mąż i 3 dzieci),nie jest łatwo,jestem tu sama,nie jestem osobą
> towarzyską wiec nie mam koleżanek,nie sypiam,kropelki ziołowe nie pomagaja,mąż uwaza
> że wszystko jest ok,bo mamy pieniądze na życie i rachunki i zupełnie nie wie czego
> ja chce,moją chorobe zawsze uważał za fanaberie,najstarszy syn mówi że ciągle się
> czepiam i chodze nie zadowolona,a ja nie potrafie inaczej.Kiedy byłam sama z dziećmi
> jeszcze w polsce było lepiej,czasem myśle że moje małzeństwo prowadzi mnie do choroby,najgorsze
> jest to że zaczełam podpijać,nie łatwo się przyznać,że lampka wina do kolacji zamienia
> sie w pięć,wtedy czuje się wyluzowana,maż jak wspomniałam mu o tym stwierdził z
> nerwami że jeżeli pije to powinnam wracać do polski,mam nadzieję że to nie alkocholizm,bo
> ja wiem że źle robie,i czasem nie pije wcale do czasu kiedy nie stanie się coś co
> mnie wyprowadzi z równowagi,wtedy sięgam po alkochol dwie trzy lampki wina.Nie
> mam szans się tu leczyć nie jestem u siebie w kraju,nie chodzi o bariere językową
> tylko kulturalną.Pomocy to coś o co prosze,mam za sobą cała niedzielna nie przespana,przepłakana
> noc,myśle że wypłakałam już wszystkie łzy,szkoda mi moich dzieci,bo widząc mnie
> taką cierpią,zdecydowałam sie napisać i już mi lżej,choć to tylko chwilowe.Mam za
> sobą próby samobójcze ale nie mysle o śmierci,kocham moje dzieci inie zrobiłabym
> tego.Ale moje życie jest jedna niewiadoma....pomocy.........Basia




Polecam ci inne forum http://www.nerwica.com/ tam jest wiecej ludzi z podbnymi problemami ktoprzy napewno cie wesprą
tutaj praktycznie juz nikt nie pisze.

Re: Nerwica lękowa i depresja

Post przez buffona » 27 lutego 2012, 23:58

Witam mam na imę Barbara,borykam się z depresją od 2000 roku,od 5 lat nie biorę leków,od 5 nie chodzę do lekarza,ale moje życie nie jest proste,i od jakiegoś czasu zaczyna się rozpadać a ja to wiem, bo teraz wystarczy małe nic by mnie załamać,mieszkam za granicą z rodziną,(mąż i 3 dzieci),nie jest łatwo,jestem tu sama,nie jestem osobą towarzyską wiec nie mam koleżanek,nie sypiam,kropelki ziołowe nie pomagaja,mąż uwaza że wszystko jest ok,bo mamy pieniądze na życie i rachunki i zupełnie nie wie czego ja chce,moją chorobe zawsze uważał za fanaberie,najstarszy syn mówi że ciągle się czepiam i chodze nie zadowolona,a ja nie potrafie inaczej.Kiedy byłam sama z dziećmi jeszcze w polsce było lepiej,czasem myśle że moje małzeństwo prowadzi mnie do choroby,najgorsze jest to że zaczełam podpijać,nie łatwo się przyznać,że lampka wina do kolacji zamienia sie w pięć,wtedy czuje się wyluzowana,maż jak wspomniałam mu o tym stwierdził z nerwami że jeżeli pije to powinnam wracać do polski,mam nadzieję że to nie alkocholizm,bo ja wiem że źle robie,i czasem nie pije wcale do czasu kiedy nie stanie się coś co mnie wyprowadzi z równowagi,wtedy sięgam po alkochol dwie trzy lampki wina.Nie mam szans się tu leczyć nie jestem u siebie w kraju,nie chodzi o bariere językową tylko kulturalną.Pomocy to coś o co prosze,mam za sobą cała niedzielna nie przespana,przepłakana noc,myśle że wypłakałam już wszystkie łzy,szkoda mi moich dzieci,bo widząc mnie taką cierpią,zdecydowałam sie napisać i już mi lżej,choć to tylko chwilowe.Mam za sobą próby samobójcze ale nie mysle o śmierci,kocham moje dzieci inie zrobiłabym tego.Ale moje życie jest jedna niewiadoma....pomocy.........Basia

Re: Nerwica lękowa i depresja

Post przez hekate » 01 lutego 2012, 10:42

marek1992 pisze:
> DO HEKATE: Hej! chciałbym z tobą porozmawiać myślę że mamy wiele wspólnego
> do omówienia mój numer na gadu : 36604544
> Jeśli nie zechcesz zrozumiem trzymajcie się wszyscy i życzę powrotu do
> zdrowia!


Witam Marku. Myślę, że forum jest od takich rozmów. Gdy wszyscy przejdziemy na gg to nikt tu nie będzie szukał wsparcia. Odkąd zmieniło się forum ludzie rzadko cokolwiek piszą. Wszystkie pytania jakie masz do mnie kieruj tu na forum w tym temacie. Po to jest forum, aby wszystkie nasze lęki, czy nawet zwykle spędzony dzień omówić.

Re: Nerwica lękowa i depresja

Post przez marek1992 » 28 stycznia 2012, 13:16

Witam.
Mam na imię marek mam 19 lat. Mój koszmar z tą chorobą zaczął się jakieś 10 lat temu. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Wiem że szkoła odcisnęła ślad na mojej psychice a dokładniej rówieśnicy. Od małego byłem płochliwy i nieśmiały a moją reakcją na stres był płacz. Do dzisiaj praktycznie nic się nie zmieniło tyle że przestałem się już bać czegokolwiek bo przestało mi zależeć. Najgorsze jest to że wszyscy wokół mnie mają poukładane życie mają dziewczyny, dobrą pracę,
chodzą na studia. Wiem że też mógłbym być taki jak inni ale choroba mi na to nie pozwala. Chciałbym poznać dziewczynę mieć w kimś oparcie. Wiem że dałbym radę lecz często tchórzę. Jestem nieśmiały mam niską samoocenę. Wiele rzeczy robię po prostu spontanicznie żeby nie myśleć za dużo przed ich realizacją czasem to pomaga ale na krótko. Poszedłem do psychiatry pani doktor przepisała mi SERTAGEN w dawce 50 mg. Brałem lek kilka miesięcy nie pomógł mi za bardzo. Nie wiem czy jeszcze pójdę do lekarza nic mi się nie chce.

DO HEKATE: Hej! chciałbym z tobą porozmawiać myślę że mamy wiele wspólnego do omówienia mój numer na gadu : 36604544
Jeśli nie zechcesz zrozumiem trzymajcie się wszyscy i życzę powrotu do zdrowia!

Re: Nerwica lękowa i depresja

Post przez hekate » 20 grudnia 2011, 01:58

aleksandrawa pisze:
> Witam! Mam 16 lat i chodzę do I klasy technikum. Od jakiegoś czasu mam
> myśli samobójcze, wiem, że wszystkim byłoby lepiej gdyby mnie nie było. Ale
> boję się śmierci i chyba nie byłabym w stanie się zabić. Odkąd pamiętam mam
> uczucie, że ktoś mnie śledzi gdy wracam do domu(trzeba wejść w ciemną
> uliczkę żeby dojść do mojego domu) ostatnio się to nasiliło. Przeżywam
> również ciągłe zmiany nastroju, w jednym momencie chce mi się śmiać i
> wygłupiać, a w drugim płacze. Mam też problem z akceptacją siebie. Poszłam
> do szkoły, która odbiega od moich zainteresowań oraz umiejętności(
> Informatyka, a jestem raczej humanistką) i niezbyt dobrze sobie w niej
> radzę, co bardzo mnie przygnębia. Mam też problemy z podejmowaniem decyzji,
> albo podejmuje je na ostatnią chwilę albo bardzo szybko rezygnuję z
> podjętych działań i nie mam siły do walki o siebie. Czy to wszystko
> normalne? Czy powinnam się tym przejmować? Do tej pory myślałam, że
> większość tych rzeczy jest normalna ale po przeczytaniu niektórych
> wypowiedzi, zauważyłam podobieństwa u siebie. Jeśli to niepokojące to do
> kogo mam się z tym zgłosić?



Wiem co czujesz. Sama poszłam do technikum, którego kierunek mnie nie interesował zupełnie. Kiedyś miałam marzenia, ale teraz jest za późno aby się ziściły (chciałam iść do szkoły plastycznej i takie tam) i nawet nie ma o czym marzyć.

Również często nie potrafię się określić. Mam problemy z podejmowania nawet najmniejszych decyzji np. gdy mój chłopak pyta się co chcemy kupić ja zwyczajnie mówię nie wiem - co go strasznie irytuje. Mój chłopak dziwi się, że jestem taka i, że mam [cytuje] "wyje.ane na wszystko i na wszystkich". Fakt nie interesują mnie ludzie, nie obserwuje otoczenia, ludzie nie są warci mojej uwagi (kiedyś byłam obserwatorem, teraz po prostu jestem i nie patrze się na nikogo, ale tutaj tez jest pewna sprzeczność, bo zauważam szczupłe i piękne kobiety przez, które się źle czuje, w szczególności jak mój facet również taką spostrzega).

Z własnego doświadczenia będziesz się męczyć przez te 4 lata w technikum, ale po jakimś czasie przyzwyczaisz się, ale pewne rzeczy będą Ci przychodzić z większą trudnością niż u twoich kolegów/koleżanek z klasy. Istnieją 2 opcje: zmieniasz szkołę lub zaciskasz zęby i jakoś przebrniesz przez to wszystko.

Co do ciemnych uliczek. Również i ja się boję, ale nie tylko my osoby cierpiące na depresję i nerwicę, ale również zdrowe osoby boją się przejść przez ciemną uliczkę. Ostatnio zacisnęłam zęby i poszłam ciemną uliczką gdzie nie było ani jednej lampy, i przebrnęłam, ale chyba pobiłam rekord co do szybkiego poruszania się w obcasach :)
Uczucia śledzenia hmm Zazwyczaj w ciemności wyostrzają mi się zmysły i słyszę i nawet widzę poruszające się obiekty i wtedy jestem pewna, że nie jestem sama, ale nigdy nie czułam, że ktoś mnie śledzi na pustej ciemnej przestrzeni. Jeżeli już ktoś idzie to wyczuwam taką obecność, również czuję kiedy ktoś się na mnie patrzy i automatycznie kieruje wzrok na tę osobę.

Jestem pewna, że większość ludzi żyjący na całym świecie miało myśli samobójcze. Nie którzy mieli je tylko przelotem, a nie którzy mają te myśli od dziecka tak jak np. ja. To dobrze, że nie jesteś w stanie zrobić sobie coś złego. Nachodzą Cię takie myśli ponieważ dokonałaś niewłaściwych wyborów i pewnie z innych powodów o których mi na razie nie wiadomo (chętnie przeczytam to co cie trapi i służę pomocą mimo że sama jej potrzebuje).

Wydaje mi się że po prostu się zagubiłaś w tym wszystkim i pewne czynniki zewnętrzne i wewnętrzne dołują cie do takiego stopnia, że masz myśli samobójcze. Bałabym się gdybyś już się okaleczała, ale jak widać twój umysł nie pozwala Ci dokonać czegoś wbrew naturze(system obronny organizmu, jeżeli już sobie coś zrobisz to ten system jest zachwiany i wtedy naprawdę potrzebujesz pomocy o to nie jest normalne w naszej naturze). Jednak powinnaś to skonsultować, z jakimś psychologiem lub psychiatrą (ha i kto to mówi xD wiem wiem tez powinnam).

Trzymaj się :)
Zdawaj raporty.

Re: Nerwica lękowa i depresja

Post przez aleksandrawa » 19 grudnia 2011, 00:57

Witam! Mam 16 lat i chodzę do I klasy technikum. Od jakiegoś czasu mam myśli samobójcze, wiem, że wszystkim byłoby lepiej gdyby mnie nie było. Ale boję się śmierci i chyba nie byłabym w stanie się zabić. Odkąd pamiętam mam uczucie, że ktoś mnie śledzi gdy wracam do domu(trzeba wejść w ciemną uliczkę żeby dojść do mojego domu) ostatnio się to nasiliło. Przeżywam również ciągłe zmiany nastroju, w jednym momencie chce mi się śmiać i wygłupiać, a w drugim płacze. Mam też problem z akceptacją siebie. Poszłam do szkoły, która odbiega od moich zainteresowań oraz umiejętności( Informatyka, a jestem raczej humanistką) i niezbyt dobrze sobie w niej radzę, co bardzo mnie przygnębia. Mam też problemy z podejmowaniem decyzji, albo podejmuje je na ostatnią chwilę albo bardzo szybko rezygnuję z podjętych działań i nie mam siły do walki o siebie. Czy to wszystko normalne? Czy powinnam się tym przejmować? Do tej pory myślałam, że większość tych rzeczy jest normalna ale po przeczytaniu niektórych wypowiedzi, zauważyłam podobieństwa u siebie. Jeśli to niepokojące to do kogo mam się z tym zgłosić?

Re: Nerwica lękowa i depresja

Post przez hekate » 13 grudnia 2011, 00:21

Kochani gdzie wy jesteście? Gdzie się ukrywacie? Na starym forum zazwyczaj nasi na bieżąco pisali. Ożywmy forum.

Re: Nerwica lękowa i depresja

Post przez hekate » 12 grudnia 2011, 00:11

@Kedom dzięki za wsparcie, ale nadal jakoś samej siebie nie przekonałam do wizyty u psychiatry. To przez chorobę i szereg innych lęków/doświadczeń/przeżyć. Mam bloki. Wiem, że nic nie przychodzi łatwo, że jedna wizyta mnie nie wyleczy. To jest długi proces, a choroba rozwijała się u mnie od lat. Od 7 roku życia próbowałam sobie coś zrobić. Ale jestem niestety nieśmiertelna, bo to co przeżyłam nie zależnie czy to było celowo czy zwykły przypadek to mała głowa. Najbardziej we mnie dobijają sprzeczności, raz chce żyć, a raz nie czuję żadnego sensu istnienia, raz widzę się ładną i szczupłą, a zarazem wielką tłusta brzydką nic nie wartą osobą, czasem widzę dla siebie szanse, ale z drugiej strony czuję się na straconej pozycji. Tak bardzo mi brakuje życia, ale męczę się tu i gdy spojrzę ile straciłam, ile tracę i ile mogę stracić wpędza mnie w kozi róg. Nie wiem o czym mam marzyć. Dziwnie się czuję pisząc tę odpowiedź i sama nie wiem co myśleć. To przykre gdy straciło się szacunek do siebie i uważa się za najgorsze gówno tego świata mimo iż niczym się nie zawiniło. Co do leków, boję się że mogą mi zaszkodzić. Raz dostałam Atarax to na lekcji zasłabłam i czułam jak moje serce strasznie spowalnia po czym sparaliżowało mnie i zdrętwiałam od szyi po klatkę piersiowa, nie mogłam oddychać, w sumie bez leków też miałam takie objawy. Nie chcę się męczyć, pewnego razu pójdę do psychiatry, ale do którego... o tutejszych słyszałam, że mają w dupie pacjenta i nie pomagają, a polecany psychiatra przyjeżdża raz na tydzień do mojej miejscowości, ale niestety 1h u niego to 80zł, a ja nie mam pieniędzy. Może jak będę pracować odłożę pieniądze na wizyty, ale pracy tez się boję a raczej boję się kontaktu z klientami i że coś pomylę albo pracownice będą się czepiać.

@Marta niestety tak jest. Jeżeli coś musimy to się zmusimy do tego, ale bardzo nas to męczy i bardziej jesteśmy lękliwi. Pisząc i czytając to wszystko, aż płakać mi się chce.

@Minalia9 trudno samemu się leczyć. Ja myślałam, że uda mi się samej z tego wyjść. Zacisnęłam zęby i żyłam z trudem. Doszło do tego, że w pewnych momentach potrafię być bez uczuciowym i bez emocjo człowiekiem, ale nadal jestem emocjonalna. Te sprzeczności mnie męczą.

Re: Nerwica lękowa i depresja

Post przez Minalia9 » 05 grudnia 2011, 16:16

ja mam podobny problem, wystepuja u mnie podobne objawy, jednak nie moge isc do lekarza bo jestem poza granica kraju, czy moze sa jakies alternatywne metody radzenia sobie z tego typu ciezkimi problemami? bede wdzieczna za wszelka odpowiedz.

Re: Nerwica lękowa i depresja

Post przez marta » 04 grudnia 2011, 19:27

ja mam już trzeci nawrót tej paskudnej choroby i ciągle jej jeszcze nie oswoiłam a inni myślą że powinnam zaliczam kolejną zmianę leków, wszystko mnie drażni ,lęki się nasilają chodzę wprawdzie do pracy, udzielam korepetycji ale z ogromnym ,wysiłkiem wszystkiego się boję ,piecze mnie cała skóra boli kręgosłup i chwilami mam wszystkiego dość,za każdym razem to minęło ale oczekiwanie na poprawę jest naprawdę trudne,

Re: Nerwica lękowa i depresja

Post przez Kedmon » 25 listopada 2011, 22:44

Witaj,
uważam, że pójście do lekarza będzie dla Ciebie najlepszym wyjściem. Dieta swoją drogą, ćwiczenia swoją drogą, a leczenie przede wszystkim. Ja to zrobiłem i jestem pod stałą opieką lekarską. Jeżeli myślisz, że tydzień po pierwszej wizycie lekarskiej będziesz całkowicie zdrowa to się mylisz. Po rozpoczęciu kuracji lekami przepisanymi mi przez lekarza nie czułem się wcale lepiej. Poszedłem do niego i mówię: panie doktorze, biorę leki JUŻ paręnaście dni i nic lepiej. A on mi na to: powiedzmy sobie biorę leki DOPIERO paręnaście dni. Wybierz sobie lekarza, którego Ci poleci ktoś bliski lub znajomy. Ktoś kogo "postawił na nogi". Żelazną zasadą jest by brać leki super regularnie. O tych samych godzinach i nie opuszczać jak się poczujesz lepiej, bo to jest złudne. Nasza choroba jest taka wstrętna, że jak tylko zobaczy, że chcesz ją przechytrzyć to Ci da w kość. I wiedz o tym, że będziesz miała dni lepsze i gorsze. Piszesz, że masz 20 lat i jesteś ciapa. Ty nie jesteś ciapa, a chora. I to musisz wiedzieć. W tej chorobie jest to, że nawet jak będziesz miała gorszy dzień to ani głowa, ani ręka Ci nie odpadnie. Bądź dobrej myśli i jutro rano zacznij szukać lekarza psychiatrę. Liczę na to, że za jakiś czas napiszesz do mnie, że czujesz się lepiej, ale nadal bierzesz leki, bo chcesz być zdrowa. Tego Ci z całego serca życzę. Kedmon.

Góra

cron